/1/128671/coverbig.jpg)
Rozdział 3 Obudził się
Adrianna i Kacper byli równie zaskoczeni nagłą wiadomością, że Teodor wybudził się ze śpiączki.
Twarz Kacpra wykrzywiła wściekłość. Mocniej zacisnął dłoń na ramieniu Adrianny i oskarżył ją o kłamstwo. „Okłamałaś mnie? To, co widziałem zeszłej nocy, wcale mi się nie przywidziało. Wiedziałaś, że Teodor się obudził, prawda? Dlatego przez cały dzień zachowywałaś się tak dziwnie!"
Adrianna nie zamierzała się tłumaczyć. Na jej ustach pojawił się drwiący uśmiech, gdy wyrwała ramię z uścisku Kacpra i ruszyła za służącym, zostawiając go za sobą.
Kacper kipiał ze złości. Patrzył na oddalającą się Adriannę, zaciskając dłonie w pięści. Ze złości kopnął stojącą obok donicę. Odgłos tłuczonej ceramiki rozszedł się po ogrodzie.
Rozległa posiadłość Andersów przypominała labirynt korytarzy i pomieszczeń, a wszędzie wokół kwitły kolorowe kwiaty. Adrianna szła długim korytarzem, pogrążona w niespokojnych myślach. W końcu dotarła do niewielkiej willi ukrytej za bujnym ogrodem, gdzie Teodor dochodził do siebie.
Spokojne otoczenie skąpane było w ciepłych promieniach słońca, co mocno kontrastowało z chaosem panującym w głowie Adrianny.
Nie potrafiła pozbyć się niepokoju. Nie wiedziała, czy Teodor obudził się jeszcze w nocy ani czy przypadkiem nie usłyszał jej rozmowy z Kacprem.
Serce Adrianny przyspieszyło na samą myśl o tym, co mogłoby się stać, gdyby Teodor rzeczywiście usłyszał ich rozmowę.
Z jej twarzy odpłynęła krew, a oczy wypełnił strach.
Jej mąż uchodził za człowieka bezwzględnego i bezlitosnego, a jego wpływy sięgały daleko, nawet do policji i świata przestępczego. Ci, którzy ośmielili się mu przeciwstawić, często kończyli tragicznie.
„Proszę pani, jesteśmy na miejscu." Głos służącego wyrwał Adriannę z zamyślenia.
Wzięła głęboki oddech, zebrała się na odwagę i powoli weszła do środka. W tej samej chwili w jej stronę pospieszył Dariusz. Przywitali się krótko.
Następnie w milczeniu weszli głębiej do willi.
Gdy podeszli bliżej, zobaczyli grupę lekarzy zgromadzonych wokół ogromnego łóżka, na którym leżał Teodor.
Po zakończeniu badania lekarz prowadzący westchnął i powiedział: „Chociaż pan Teodor Anders odzyskał przytomność, wypadek poważnie uszkodził jego organizm, a szczególnie nogi. Obrażenia są zbyt rozległe i już nigdy nie będzie w stanie normalnie chodzić. Rehabilitacja potrwa bardzo długo."
Dariusz nie potrafił ukryć niedowierzania. „To znaczy, że on... że został niepełnosprawny?"
Adrianna zmarszczyła brwi. Ku swojemu zaskoczeniu dostrzegła na twarzy Dariusza cień ulgi.
„Obawiam się, że tak," przyznał lekarz z wyraźnym żalem.
„Rozumiem. Możecie już odejść." Dariusz odprawił lekarzy machnięciem ręki, po czym zwrócił się do Teodora z niezwykle łagodnym uśmiechem. „Odpoczywaj, Teodorze. Nie musisz się niczym więcej martwić. Znajdę najlepszego lekarza, który zajmie się twoimi nogami."
Następnie Dariusz spojrzał na Adriannę i powiedział: „Od teraz będziesz musiała opiekować się Teodorem."
Adrianna omal nie przewróciła oczami na jego słowa. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Dariusz po prostu zrobił z niej opiekunkę swojego syna.
Teodor siedział oparty o wezgłowie łóżka, a w jego oczach malowała się lodowata obojętność, od której każdego przeszedłby dreszcz. Sprawiał wrażenie chłodnego i całkowicie odciętego od wszystkiego, co działo się wokół niego. Jego twarz pozostawała niewzruszona.
W końcu podniósł wzrok, spojrzał Dariuszowi prosto w oczy i zapytał chłodnym tonem: „Kim ona jest?"
Krótkie pytanie Teodora zaskoczyło Adriannę. Nie wiedziała, jak powinna zareagować. Serce biło jej jak szalone, a myśli pędziły jeszcze szybciej.
Nie wiedziała nawet, jak powinna mu się przedstawić.
Na myśl, że Teodor może w każdej chwili zakończyć to zaaranżowane małżeństwo, Adriannę przeszedł dreszcz.
Musiała doprowadzić swój plan do końca, inaczej wszystko poszłoby na marne.
„To twoja żona, Adrianna Zawadzka," powiedział Dariusz.
Wyraz twarzy Teodora stał się jeszcze chłodniejszy. „Nie przypominam sobie, żebym miał żonę. Skąd wziąłeś tę oszustkę?" zapytał z wyraźną pogardą.
„Sam ją dla ciebie wybrałem," odpowiedział Dariusz tonem ostrzejszym niż zwykle. „Wszyscy o tym wiedzą."
Teodor nie zamierzał jednak tak łatwo odpuścić. „W takim razie się z nią rozwiodę!" warknął. „Nie każda kobieta może zostać moją żoną. Jeśli potrzebujesz kogoś, kto będzie się mną opiekował, po prostu zatrudnij opiekunkę."
Te słowa zawisły w powietrzu, jeszcze bardziej potęgując napięcie w pokoju. Twarz Dariusza drgnęła ze złości, ale zdołał się opanować. „Rozwód nie wchodzi w grę," wycedził przez zaciśnięte zęby.
Teodor spojrzał na Dariusza drwiąco. „Jakim prawem podejmujesz za mnie decyzje?"
Napięcie w pokoju stało się niemal namacalne. Adrianna czuła się jedynie obserwatorką burzliwej relacji między ojcem a synem.
Głos Dariusza zadrżał ze wściekłości, gdy warknął: „Wszystko już zostało postanowione. Adrianna właśnie przeszła zabieg sztucznego zapłodnienia i możliwe, że nosi twoje dziecko."
Teodor natychmiast przeniósł wzrok na Adriannę i zmierzył ją od stóp do głów, jakby była tylko przedmiotem.
Minęła długa chwila, zanim cicho się zaśmiał i zapytał Adriannę: „Co wolisz: aborcję chirurgiczną czy farmakologiczną?"
Lista rozdziałów
Łącznie 72 rozdziały
/1/127329/coverbig.jpg)
/1/126051/coverbig.jpg)
/1/126110/coverbig.jpg)
/1/128663/coverbig.jpg)
/1/127336/coverbig.jpg)
/1/126125/coverbig.jpg)
/1/130108/coverbig.jpg)
/1/129916/coverbig.jpg)
/1/129915/coverbig.jpg)
/1/129908/coverbig.jpg)
/1/129912/coverbig.jpg)
/1/129910/coverbig.jpg)