/1/127329/coverbig.jpg)
Rozdział 34 Przedstaw rozsądne wyjaśnienie
- Na co się tak gapisz? Waldemar próbował dostrzec to, na co patrzył Jan, ale niczego nie zauważył.
Jan zmarszczył lekko brwi i polecił: - Kiedy już odbierzesz Klarę, zawieziesz ją do Grupy Lewandowski.
- W porządku - odpowiedział Waldemar.
Gdy Waldemar i Jan weszli do sali szpitalnej, Klara wyraziła swoje zdziwienie, pytając: - Co was tu sprowadza?
- Pomyśleliśmy, że możesz potrzebować pomocy - wyjaśnił Waldemar, wyciągając ręce po rzeczy, które trzymała.
Klara, stojąc naprzeciw dwóch wysokich postaci, powiedziała: - Doskonale poradzę sobie sama. Nie musicie przestawiać swoich napiętych grafików z mojego powodu.
- Nic nie jest ważniejsze od ciebie - odparł Waldemar.
Na te słowa Klarę ogarnęła fala ciepła.
Następnie spojrzała na Jana, zauważając jego niezwykłe milczenie, i zastanawiała się, czy w domu nie stało się coś złego.
Jej wzrok powrócił do Waldemara, który wzruszył lekko ramionami, dając do zrozumienia, że sam nic nie wie.
Po wyjściu ze szpitala Klara skierowała się bezpośrednio do biur Grupy Lewandowski.
Z wypowiedzeniem w dłoni pewnym krokiem weszła do budynku.
Gdy szła korytarzami, napotykała zaciekawione spojrzenia.
Mijając ludzi, Klara słyszała szepty: - Czy pan Lewandowski nie porzucił panny młodej w dniu ślubu? Jak ona ma jeszcze odwagę tu przychodzić?
- Cóż, pochodzi z małego miasteczka; trzeba mieć nie lada odwagę, żeby zrobić karierę w tym mieście!
- Jakie to rozczarowujące, włożyła w to tyle wysiłku tylko po to, by zostać wyrzuconą jak ktoś zbędny!
Niezrażona szeptami Klara zmierzała zdecydowanym krokiem w stronę sali konferencyjnej.
Wewnątrz kierownictwo firmy było pogrążone w dyskusjach na temat nadchodzących trudności finansowych.
Nagle wszedł asystent Bartosza, podszedł do niego dyskretnie i wyszeptał: - Panie Lewandowski, panna Mazur tu jest.
- Wprowadź ją - polecił Bartosz, trzymając dłonie na skroniach, a na jego twarzy malował się niepokój.
Z niecierpliwością czekał na wyjaśnienia Klary przed zarządem, zwłaszcza po tym, jak nagłe wycofanie się rodziny Adamczyk pogrążyło firmę w chaosie.
Gdy Klara otworzyła drzwi, uwaga wszystkich w sali skupiła się wyłącznie na niej.
- O, panna Mazur dotarła - odezwał się jeden z członków zarządu, co wywołało falę powitań.
Początkowo mianowanie Klary na stanowisko kierownika Działu Planowania i Projektów w Grupie Lewandowski spotkało się ze sceptycyzmem.
Wielu postrzegało ją jako ładną buzię bez żadnych kompetencji i podejrzewało, że poparcie ze strony Bartosza wynikało ze złudzeń.
Klara jednak szybko uciszyła wątpiących, stawiając na nogi borykającą się z problemami firmę i przyciągając w ciągu roku nowe inwestycje.
Jej przywództwo w rozwijaniu marki Górski azyl oraz uruchomieniu Dzikiego serca, pierwszej w kraju sieci butikowych pensjonatów, ugruntowało pozycję Grupy Lewandowski w branży.
Ten sukces zmienił początkowe wątpliwości zarządu w głęboki szacunek i podziw dla Klary.
Na posiedzeniu zarządu Bartosz przyciągał uwagę wszystkich. Siedząc ze skrzyżowanymi nogami, z mieszanką gniewu i ponurej powagi na twarzy, nie spuszczał wzroku z Klary.
- Skoro już tu jesteś, musisz wyjaśnić wszystkim powody, dla których rodzina Adamczyk nagle wycofała swoją inwestycję - powiedział zimnym i ostrym tonem, wprowadzając do sali chłód.
Lista rozdziałów
Łącznie 97 rozdziałów
/1/129916/coverbig.jpg)
/1/125753/coverbig.jpg)
/1/126025/coverbig.jpg)
/1/126053/coverbig.jpg)
/1/126000/coverbig.jpg)
/1/128654/coverbig.jpg)
/1/130108/coverbig.jpg)
/1/129915/coverbig.jpg)
/1/129908/coverbig.jpg)
/1/129912/coverbig.jpg)
/1/129910/coverbig.jpg)
/1/129913/coverbig.jpg)