Przejdź do treści głównej

Rozdział 36 Proszę, nie odchodź

Wśród gorączkowych błagań tłumu Bartosz zacisnął szczękę, a jego pięści zwarły się we frustracji, nim w końcu ustąpił, a w jego głosie pobrzmiewała wymuszona niechęć. - Klaro, nigdy nie zamierzałem wyrzucać cię z firmy ani w ciebie uderzać...

Klara przerwała mu, z tonem zimnym jak lód i niezachwianym spojrzeniem, odpowiadając mu wzrokiem pełnym całkowitej obojętności. - Naprawdę sądzisz, że twoje zamiary mają dla mnie teraz jakiekolwiek znaczenie?

Jejostre i nieprzejednane słowa przecięły napięcie panujące w sali. - Przyszłam tu dziś tylko po to, by złożyć rezygnację.

Jej głos był pozbawiony jakichkolwiek emocji, jak gdyby ta decyzja zapadła na długo przed tą chwilą. Gdyby nie rezygnacja, nawet nie pofatygowałaby się, by postawić stopę w tym miejscu - a co dopiero marnować choćby jedno słowo na zgromadzonych przed nią ludzi.

Nie zaszczyciwszy nikogo kolejnym spojrzeniem, odwróciła się, a każdy jej krok był odmierzony i zdecydowany, gdy zmierzała ku wyjściu.

Bartosz, wciąż siedząc, poczuł wezbraną w sobie falę gniewu, gdy patrzył na oddalającą się, zdeterminowaną sylwetkę. W piersi mu się ścisnęło, a wściekłość, którą powstrzymywał tak długo, wybuchła, paląc go od środka.

Zerwał się na równe nogi, z twarzą pociemniałą od wzburzenia, a jego głos brzmiał twardo i władczo. - Klaro, nie przyjmę twojej rezygnacji! Myślisz, że możesz po prostu przychodzić i odchodzić z Grupy Lewandowski, kiedy tylko ci się podoba?

Klara zatrzymała się, spoglądając przez ramię na Bartosza; drwina w jej oczach była niezaprzeczalna, a na jej ustach błąkał się gorzki uśmiech. - Naprawdę wierzysz, że Grupa Lewandowski jest w stanie mnie zatrzymać?

Jej słowa ociekały sarkazmem. - Co, Bartosz? Zamierzasz mnie porwać? Nie zapominaj, ile krwi, potu i łez kosztowało mnie pomaganie ci w budowaniu Grupy Lewandowski, by stała się tym, czym jest dzisiaj!

Bartosz oniemiał, głos ugrzązł mu w gardle, gdy wpatrywał się w jej zimne oczy. Atmosfera między nimi zgęstniała, zamierając w bezruchu. Serce łomotało mu boleśnie, oddech stał się płytki, jakby pochwyciło go coś niewidzialnego.

Dawniej w tych oczach zawsze gościły ciepło i czułość - kiedy stały się tak lodowate, tak obojętne?

Czy naprawdę przestało jej na nim zależeć?

Jeden z członków zarządu wtrącił się: - Panno Mazur, to pani od lat kieruje sprawami w Grupie Lewandowski. Jeśli teraz pani zrezygnuje, co stanie się z resztą firmy?

Inny dodał: - Wycofanie inwestycji przez Rodzinę Adamczyk to nic wielkiego. Jak zarząd mógłby mieć to pani za złe z powodu tak błahej sprawy?

- Panno Mazur, musi to pani dokładnie przemyśleć. Dzisiejszy sukces Grupy Lewandowski to zasługa pani niestrudzonych wysiłków. Jeśli pani teraz odejdzie, czy cała ta ciężka praca nie pójdzie na marne?

Lecz Klara zdawała się niczego z tego nie słyszeć. Nie obejrzawszy się za siebie, pchnęła drzwi sali konferencyjnej i wyszła stanowczym krokiem.

Bartosz stał jak sparaliżowany, patrząc na jej oddalającą się postać, z dłońmi zaciśniętymi w pięści po bokach, a jego ciało drżało z napięcia.

Serce w nim zamarło, jakby coś niezastąpionego wymknęło mu się z rąk.

Gdy rozeszła się wieść o nagłej rezygnacji Klary, po korytarzach przetoczyła się fala chaosu. Niektórzy szeptali z zachwytem, podczas gdy inni szemrali z niepokojem o przyszłość firmy.

Lecz Klara, będąca samym centrum tego wszystkiego, nie czuła nic.

Kiedy podjęła decyzję o zerwaniu więzi z Bartoszem, los Grupy Lewandowski przestał mieć nad nią jakąkolwiek władzę.

W swoim gabinecie poruszała się ze zdecydowaną sprawnością, pakując swoje rzeczy.

Właśnie wtedy drzwi skrzypnęły i Bartosz wszedł do środka. - Klaro, możemy porozmawiać?

- Nie mamy już o czym rozmawiać. Głos Klary był lodowaty, pozbawiony ciepła, a jej ton oschły i rzeczowy. - Przyjrzyj się uważnie. Nie chcę żadnej z tych rzeczy, więc nawet nie myśl, by użyć ich później jako wymówki.

Wśród wyrzucanych przez nią przedmiotów znajdowało się jedno z ich nielicznych wspólnych zdjęć.

Na fotografii Bartosz uśmiechał się promiennie, podczas gdy spojrzenie Klary było pełne ciepła i czułości wobec niego.

Zrobiono je w dniu, kiedy otrzymali swoją pierwszą inwestycję - Bartosz z entuzjazmem wciągnął ją w kadr, a ona od tamtej pory bardzo je ceniła. Teraz jednak odrzuciła je na bok, jakby miało nie większą wartość niż stary paragon.

Jej definitywne odejście nie było blefem. Było stanowczą deklaracją, że od tej chwili zrywa z nim wszelkie więzi.

- Mam nadzieję, że Grupa Lewandowski będzie dobrze prosperować. Jej głos był opanowany, niemal pozbawiony emocji, gdy pozostawiła te ostatnie słowa zawieszone w powietrzu, nim odwróciła się, by odejść.

Gdy go mijała, ręka Bartosza wystrzeliła do przodu, chwytając ją za nadgarstek w desperackim uścisku. Jego głos, ochrypły i zdławiony, z trudem wydobył się z ust. — Klaro, proszę, nie odchodź.

To wszystko, co jest teraz dostępne.

Czytaj dalej, aby kontynuować historię.

Czytaj dalej

Lista rozdziałów

Łącznie 97 rozdziałów

  1. Rozdział 1Rozdział 34 Przedstaw rozsądne wyjaśnienie
  2. Rozdział 2Rozdział 35 Rezygnacja
  3. Rozdział 3Rozdział 36 Proszę, nie odchodź

Nowości